mazury12.jpgmazury1.jpgmazury17.jpgmazury19.jpgmazury10.jpgmazury8.jpgmazury13.jpgmazury2.jpgmazury7.jpgmazury3.jpgmazury18.jpgmazury16.jpgmazury20.jpgmazury15.jpgmazury5.jpgmazury4.jpgmazury14.jpgmazury11.jpgmazury6.jpgmazury9.jpg

Konsultacje bez konsultanta

Konsultacje społeczne bez konsultanta

W minionym tygodniu ukazał się w Gazecie Giżyckiej artykuł pt. „Dwa tysiące podpisów przeciwko wiatrakom”.

Pojawiła się w nim wypowiedź Pana Wójta,  która bagatelizuje wagę całego protestu społeczeństwa. Pan Sieroński stwierdził, iż na spotkania z mieszkańcami poszczególnych miejscowości przychodzi stale ta sama grupa 20-30 osób, która nie przyjmuje do wiadomości, że na interesie wiatrakowym gmina zarobi. My, członkowie Stowarzyszenia zwykłego „Kochamy Mazury” oraz mieszkańcy gminy zatroskani o los nasz i naszych dzieci, odpowiadamy:


1.    Na spotkaniach w różnych miejscowościach było dużo więcej osób i były to osoby występujące w imieniu ogromnej społeczności, która po prostu nie ma czasu bywać na wszystkich zebraniach np. Sulimy 80 osób, Upałty 60 osób, Bystry 80 osób, Wilkasy 60-70 osób.
2.    Na „konsultacje społeczne” w Gminie zorganizowane przez Pana Wójta 2-go kwietnia w poniedziałek, pomimo bardzo niedogodnej dla pracujących ludzi godziny (10.00) przybyło i złożyło swój podpis na liście obecności 127 osób. A kogo nie było? Pana Wójta! Któremu termin (przez siebie ustalony) kolidował z wcześniej umówionym ważnym spotkaniem.
To chyba wiele mówi o stosunku Pana Wójta do tzw. konsultacji społecznych.
Na owym spotkaniu, Pan Architekt firmy z Olsztyna, wyjaśnił, że zebranie ma charakter czysto formalny i  zorganizowane zostało tylko po to, aby oficjalnie ogłosić, iż wszystkie przedłożone wnioski o zmianę usytuowania potężnych elektrowni wiatrowych względem zabudowań mieszkalnych, z dwoma tysiącami podpisów mieszkańców, zostały przez wójta odrzucone.
Dlaczego Pan Wójt osobiście nie powiedział mieszkańcom, że nie liczy się z ich zdaniem ?
Pan Architekt przyjął w studium , iż bezpieczna odległość wiatraka od zabudowań to jest 500 m (!!!) , pomimo że w krajach europejskich np. Czechach minimalna odległość to 3 km, a  w Stanach Zjednoczonych wynosi ona min. 3,2 km.  Badania naukowe mówią o odległości do 8 km w której istnieje negatywny wpływ na zdrowie ludzkie oraz o wpływie na spadek wartości nieruchomości w tym obszarze.
Pan Architekt przyznał, iż w naszym kraju w tej kwestii jest  luka prawna i można uprawiać tzw. wolną amerykankę! W Polsce prawo dotyczące  farm wiatrakowych dopiero się tworzy, w czym uczestniczy także nasze stowarzyszenie. Nie jest tajemnicą, iż firmy wiatrakowe dobrze wiedzą , że u nas to prawo wreszcie powstanie. Śpieszą się, aby „wyszarpać” jeszcze z gmin jak najwięcej ziemi, bo prawo nie działa wstecz i jak już postawią gigantyczną turbinę wiatrową 500m od budynku to tak zostanie i tylko kolejne zabudowy  nie będzie można usytuować w odległości wskazanej przez projektowane przepisy np. 2 lub 3 km.
    Uczestniczący w konsultacjach mieszkańcy jednogłośnie uchwalili wniosek żądający  usunięcia ze studium uwarunkowań zapisu o  możliwości stawiania farm wiatrakowych w gminie Giżycko, gdyż ten obszar nie spełnia do tego warunków.

Apelujemy do wszystkich ludzi rozsądnych i dobrej woli, bądźmy solidarni!  
Prosimy: nie dajcie się oszukać wizją tzw. korzyści dla gminy.
Korzyści  czerpać będzie inwestor i może kilku właścicieli ziemi na których maja stanąć farmy wiatrowe, a zwykli  mieszkańcy, zarówno gminy, jak i miasta, tylko stracą.
Czy prąd będzie tańszy? Nie !
Czy wiatraki ściągać nam będą turystów? Nie !
Czy nam się żyć będzie wygodniej? Nie !

A jakie zyski będzie miała Gmina jako instytucja?

Też nie wiadomo, bo obiecywać można gruszki na wierzbie, ale nawet, jak powiedział wicewójt p. Juszkiewicz, nie było  w tym temacie żadnych symulacji finansowych (!).
Biorąc pod uwagę spadek wartości nieruchomości, spadek turystyki, ograniczenia budowlane terenów sąsiadujących z farmą wiatrową, utratę niepowtarzalnego przepięknego krajobrazu, który określa się mianem „ Mazury Cud Natury ” oraz zmieniającą się sytuację prawną w Polsce, śmiemy twierdzić, że gmina poniesie nieodwracalne straty.